Kiedy char padł na żyzny grunt to coś na pewno urośnie.
"Szycie znajdzie sposób" jak mawiają krawczyki.
-
Wyjaśnienie rozjaśniania ściemniania.
Na początek dobra wiadomość: pierwszy level Coman Castaway został zakończony. Trwało to półtorej roku ale nauczyło mnie bardzo wielu technicznych aspektów przygotowywania grafiki i animacji na C64 a także sposobów organizacji tej grafiki aby sprawnie doczytywała się w trakcie zabawy. Jak intensywna była to lekcja i jak pożyteczna, niech zaświadczy fakt, iż drugi level gry jest już gotowy w 30%. Moja wiedza praktyczna oraz więcej czasu jaki mogę temu zadaniu poświęcić daje nadzieję, że praca obecnie znacznie przyspieszy.
-
Cztery razy po dwa razy, osiem bitów raz po raz.
Tak mniej więcej wyglądały postępy prac nad pierwszą planszą - ciągłe zaczynanie pracy prawie od początku. Ilekroć zamykałem pierwszy level - okazywało się, że o jakimś technicznym ograniczeniu nie wiedziałem - i musiałem znowu robotę brać "na warstat" (pisownia wg mojego profesora od rzeźby, śp. Pana Borowczaka - tego od posągu laski na byku z centrum Opola, który chciał mnie i mego kumpla wyrzucić z opolskiego plastyczniaka za zamianę głowami dwóch glinianych rzeźb z wystawki uczniowskich prac. Wtedy się nie przyznałem - teraz już mogę!). Dążenie do zamknięcia prac nad pierwszym obszarem przypominało marsz w kierunku horyzontu. A ilekroć wydawało mi się, że dochodziłem do finału pracy, gra oświadczała mi radośnie: Dziękuję GED! Ale nasza finałowa Księżniczka Levliczka jest w innym zestawie znaków!!

Jazzcat to człowiek demogrupy Onslaught, australijski man, członek orkiestra, który od lat swój czas dzieli umiejętnie pomiędzy poświęcaniem się swojej commodorowskiej pasji w zakresie graficzno-growo-organizacyjno-edytorskim.
Jako jeden z redaktorów resuscytowanego, kultowego czasopisma poświęconego C64 z lat 80-tych "ZZAP!64", wyraził chęć przedstawienia czytelnikom tegoż periodyku tworzonej przeze mnie gry Coman Castaway. Artykuł pojawił się w ostatnim #24 numerze gazety, z której to stronę prezentuję Wam poniżej.

Posiadanie ogromnej ilości rzeczy stanowi problem. Im więcej posiadasz tym większa jest twoja we własnych zasobach dezorientacja. Z biegiem czasu lokalizacja przedmiotów staje się coraz większym wyzwaniem. Zatem kiedy nie masz pojęcia gdzie znajduje się przedmiot, którego potrzebujesz a wiesz, że go masz - to praktycznie go nie posiadasz. I tak właśnie było u mnie z charsetami. Klocków mnóstwo ale gdzie jest jaki i czy już nie przekroczyłem limitu?
Orientację we własnym ekosystemie zapewniają trzy główne sposoby. Pierwszy to skatalogowanie, drugi to przestronna chata a trzeci sposób, który sam stosuję w swoim życiu - to "WALKABOUT". Należy codziennie przejrzeć jakiś fragment swojej graciarni, nie szukając niczego konkretnego, jedynie po to aby mieć pojęcie ogólne gdzie co mniej więcej jest. Dokładnie tak jak robią australijscy Aborygeni na zamieszkałych przez siebie ogromnych obszarach. Takie przeżycie duchowo - administracyjne.
-
Zrób to dziadzie na CharPadzie.
Koledzy z Samara poradzili mi projektowanie charsetów do gry na programie CharPad. Podobno jest prosty i przyjazny, ma same zalety i z hymnów pochwalnych o nim wnioskuję, że gdybym na nim pracował od początku to miałbym już grę gotową. Ok, wystarczająco długo pracowałem w reklamie, żeby nie wierzyć w laurki. Przekonajmy się zatem sami...
-
Splunięcia warte? Char próbny.
Zgrałem CharPada. Nie potrafię na razie na nim nic zrobić. Zachowuje się dziwnie, nieintuicyjnie ale to na pewno dlatego, że nie rozumiem ograniczeń tu narzuconych. Nie jestem w stanie zaimportować grafiki. Szukam tutoriali na YT do tego i nie są zbyt pomocne. W dodatku trzeba mieć rozległą wiedzę z zakresu funkcjonowania procka w C64. Nie dla mnie taka zabawa - ja jestem grafikiem nie programistą. Chyba lepiej będzie jeśli będę z tego użytku korzystał pod kontrolą kodera w przeciwnym razie prace nad grą w praktyce staną. Tu jest potrzebna wiedza techniczna, której nie posiadam.
Prościej będzie jeśli koder określi wymagania do których będę się mógł zastosować, korzystając łopatologicznie z CharPada. Mogę przygotować materiały w dowolny sposób potrzebny zarówno jeśli chodzi o kolory jak i ilość klocków grafiki. Mogę level gry także maksymalnie uprościć dostosowując się do ograniczeń. Ten program mnie strasznie odrzuca bo dławi moją inwencję i radość z projektowania. Zamiast narzędzia do rysowania mam tutaj dział księgowości w pakiecie z musztrą i waterboardingiem.
Okropne to jest.

Przebijam się teraz przez gąszcz dokumentacji tego programu. Na YT brak tutoriali, jest coś sprzed 9 lat do starej wersji ale nie jest to zbyt pomocne. Udało mi się zaimportować mapę ale nie rozumiem ograniczeń kolorystyki jak na razie. Nie mogę opanować kontroli wyboru kolorów. Praca w czerni i bieli jest chyba najlepszym punktem wyjścia bo przynajmniej coś widać. Jeden klocek grafiki musi mieć trzy kolory, tło wspólne dla całego levelu i dwa kolory dowolne... Jednak Charpad zmienia mi kolory w całej planszy, coś robię źle.
Dobra, po kilku godzinach zaczynam rozumieć ten program powoli. Wygląda na to, że choć wykorzystam jakieś dwa procenty jego możliwości to jednak ta apklikacja rzeczywiście bardzo pomoże mi w pracy. To będzie taki pośrednik. Pełen przeciwności i nieporozumień łącznik pomiędzy Bankiem Znaków Commodora 64 a Photoshopem. Charpad ma dla mnie jak już zrozumiałem tylko JEDNĄ przydatną cechę- zamienia grafikę na Charsety.

Szeroki uśmiech wrócił na moją twarz i odetchnąłem z ulgą. Ciężko mi się po funkcjach CharPada poruszać ale uczę się i chyba sobie poradzę. Zaczynam to kontrolować. Drugi level i kolejne pójdą sprawniej niż pierwszy. Jednak CharPad to tylko kwiatek do Photoshopowego kożucha, bo sam Photoshop jest dla mnie od lat absolutnie niezastąpionym narzędziem. Praca na Photoshopie jest wygodniejsza i szybsza niż na jakimkolwiek innym programie do grafiki 2D z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia. Warstwy, szybkość modyfikacji, plik roboczy dowolnej wielkości wraz ze szkicownikiem i eksperymentami graficznymi w jednym dokumencie, możliwość grupowania klocków, osobnego grupowania łatek modyfikatorów na klocki, tworzenia grup warstw z eksperymentami, swoboda ich aktywacji, różnorodność moich własnych gridów nakładanych na grafikę i stopnia ich przezroczystości zależnie od tła aby wybrać optymalną czytelność, guideliny które są mi mega pomocne.... nic nie przebije Photoshopa. CharPad jest do niego fantastycznym uzupełnieniem, to licznik klocków i pakowarka charsetów. Tylko tyle i... tylko tyle.
