Bywa, że historia polskiej informatyki leży w pudle po butach. Tym razem leżała na dyskietkach 5,25" z archiwum Biura Informatyczno-Wydawniczego — polskiej firmy, która w latach 90. robiła na Commodore 64 rzeczy, o których bazy danych sceny wiedzą niewiele. Zgrano z nich 175 obrazów (obie strony dyskietki liczone osobno).
Dyskietki odzyskała i zgrała Polish Amiga Floppy Preservation Group. Właściciel firmy zgodził się na niekomercyjne udostępnienie całości. My wzięliśmy na siebie robotę, której nikt nie lubi: opisanie, rozpoznanie i posortowanie tego, co z tych dyskietek zeszło.
Dziś możecie to pobrać.
- Szczegóły
- By Yugorin Rotaru
- Kategoria: C64
- Odsłon: 19
Forum polskiej sceny Commodore 64 jest uratowane i działa pod swoim starym adresem: www.c64scene.pl.
Przez kilka godzin nie działało — i nie ma co owijać w bawełnę, domena nie została opłacona. Delegacja serwerów nazw została zdjęta, adres przestał istnieć dla świata. Forum działające od 2008 roku zniknęło z internetu z dnia na dzień.
Było gorąco.
Co zrobiliśmy
Same dane nigdy nie były zagrożone — pliki i baza leżały bezpiecznie na serwerze, tylko nikt nie mógł do nich dotrzeć. Zabezpieczyliśmy pełną kopię, przenieśliśmy zawartość na adres zapasowy i uczciwie napisaliśmy, że nie wiemy, czy stary uda się odzyskać. Równolegle poszła prośba do rejestratora o pomoc.
Udało się. Domena wróciła, a forum jest w domu.
Wszystko na miejscu
48 632 posty w 3 138 wątkach, komplet załączników i osiemnastoletnie archiwum dyskusji — od pierwszych wpisów z 2008 roku po te sprzed kilku godzin. Nie zginął ani jeden wpis, nie przepadło ani jedno konto. Adres zapasowy przekierowuje na właściwy, więc linki rozesłane w międzyczasie nadal działają.
Przy okazji nowy silnik
Skoro i tak trzeba było przenosić zawartość, forum przeszło na phpBB 3.3.17 zamiast wysłużonej wersji z 2020 roku, na aktualnym PHP 8.3. Wygląd i treść bez zmian — zmieniło się to, czego nie widać: bezpieczeństwo i wsparcie techniczne.
Jeśli logowanie odrzuca
Kiedy forum stało pod adresem zapasowym, przeglądarka mogła zapamiętać hasło przypisane do tamtego adresu i teraz podpowiada je w niewłaściwym miejscu. Jeśli logowanie nie przechodzi — wpiszcie hasło ręcznie, zamiast korzystać z podpowiedzi. I nie ponawiajcie próby w kółko: po trzech nieudanych podejściach forum blokuje konto na chwilę, pokazując komunikat o nieprawidłowym haśle nawet przy dobrym haśle.
Morał
Osiemnaście lat rozmów o kodzie, dyskietkach i rejestrach układu graficznego wisiało przez chwilę na jednej nieopłaconej fakturze. Przetrwało. Ale warto pamiętać, jak niewiele trzeba, żeby kawał cyfrowej historii zniknął — i jak dobrze mieć kopię zapasową, zanim okaże się potrzebna.
- Szczegóły
- By Yugorin Rotaru
- Kategoria: C64
- Odsłon: 22
Forum polskiej sceny Commodore 64 działa od dziś pod adresem www.c64scene.net. Dotychczasowy adres — c64scene.pl — przestał działać nagle i niezależnie od nas. Nie potrafimy dziś powiedzieć, czy uda się go odzyskać, dlatego nowy adres traktujemy jako docelowy dom forum.
Nic nie przepadło
Zawartość forum została przeniesiona w całości. Wszystkie 48 629 postów w 3 137 wątkach, komplet załączników i osiemnastoletnie archiwum dyskusji — od pierwszych wpisów z 2008 roku po ostatni post sprzed przerwy. Nie zginął ani jeden wpis.
Konta i logowanie bez zmian
Logujecie się dokładnie tak jak dotąd — te same nazwy użytkowników i te same hasła. Nie trzeba zakładać kont ponownie. Działa również przypominanie hasła, gdyby ktoś nie pamiętał go po dłuższej przerwie.
O co prosimy
Jeśli prowadzicie stronę, blog albo profil, na którym znajduje się odnośnik do starego adresu — poprawcie go przy okazji. Osiemnaście lat linków rozsianych po sieci, w podpisach, w opisach produkcji i w archiwach, prowadzi dziś donikąd. Tylko my możemy to nadrobić.
Gdyby sytuacja z dotychczasowym adresem się zmieniła, poinformujemy o tym w tym samym miejscu.
- Szczegóły
- By Yugorin Rotaru
- Kategoria: C64
- Odsłon: 72
Czytaj więcej: Osiem na osiem pikseli. Polskie znaki w foncie Commodore 64
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 14
Dużo ektolitrów ektoplazmy upłynęło pod Nowym Yorkiem od ostatniego obcinka "Dziennika produkcji" ale jak mówili starożytni commodorowcy: "po pałse naciśnij fajer", co też niniejszym czynię.
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 13
- Szczegóły
- By Yugorin Rotaru
- Kategoria: C64
- Odsłon: 4181
Maniac Mansion to jedna z najbardziej kultowych gier przygodowych wydanych na platformę Commodore 64 w 1987 roku przez LucasFilm Games, znaną później jako LucasArts.
Szowinizm w każdej dziedzinie życia często wynika z ograniczonego oglądu świata i niechęci do opuszczania ciepłego grajdołka własnych, wyhodowanych złudzeń i fantazji - którymi zastępujemy rzeczywistą wiedzę. Bo aby ją zdobyć trzeba niestety wybiec z przytulnego domu w zimną noc, ścieżką wiodącą przez trudy i znoje nie mając nawet chustki do nosa.
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 12
- Szczegóły
- By Yugorin Rotaru
- Kategoria: C64
- Odsłon: 5851
Za zgodą i przy sprzeciwie grupy Quartet linkujemy artykuł wspomnieniowy o tym co było, jak było i gdzie było - wszystko w temacie VoiceTrackera popełnionego przez Polonusa. Wszystko to było tak dawno, że Yoda miał jeszcze bujną czuprynę.
Robotnik psychiczny Ged wita Was dziś na terenie kopalni odkrywczowej "Święty Spokój". W jej pokładach pomysłów zalegają tony materiałów dla mych gier. Wysokoenergetyczne bryły projektów wyjeżdżają po cichu, masowo i tanio w dół krainy mojego szkicownika, aby zaraz powrócić przez mój neuroserwis "Alegra!" za dziesięciokrotność ceny potu do mego umysłu, jako gotowe paliwo do przepalenia w twórczej elektrowni!
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 11
Cztery razy po dwa razy, osiem razy raz po raz... jeśli MOS da sobie radę to dodamy jeszcze raz. Z objętością gry postanowiłem polecieć typiszem, to znaczy: ilość levlików ustalić na najświętszą cyfrę ośmiobitowców czyli... (odpowiedzi proszę przesyłać mailem na adres). Ale oczywiście nastąpiło typowe dla mnie złamanie dyscypliny budżetowej... i mamy szkice do JEDENASTU levlików. Zwiążcie mi ręce...
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 10
Jak w każdej graficznej robocie złota zasada brzmi "od bajzelu do cyzelu". Takoż i właśnie cyzelowanie elementów grafiki tła rozpoczynam. Obecnie panele, z których zrobiona jest grafika skał "dobrze wyglądają, kiedy wchodzą przez drzwi - ale po zawarciu bliższej znajomości "koni się z nimi kraść nie da". Ale taki to urok szkicu - bo to jest nadal szkic, choć z pixli.
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 9
Jak mawiają dentyści: "Budujemy nowy most". Zrobimy sobie, na tym moście, małą przerwę niewypoczynkową, aby podjąć pierwszą udaną próbę wybicia kilku żyć graczowi. Wykorzysta się też tę małą, wymuszoną pauzę, aby podmienić kafelki tła na nowy bank charsetów i podczytać grafę do reszty levelu, bo jak mówił jeden świr jeżdżący po Wrocławiu garbusem, z megafonem doczepionym do dachu: "koniec jest bliski!".
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 obcinek 8
7. Pixli ryza nerwy zgryza.
Jak śpiewała niezapomniana blondynka „nie ma ilości bez spadku jakości”. Podobnie jest w grach na Komcia. Ale jak przystało na solidną ośmiobitową schizofrenię - dzisiaj jednocześnie można mieć cookie oraz zjeść cookie. Tylko pieczeniem ciasteczek musi sie dobry koder zająć.
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 odcinek 7
6. Wakacje z dychami.
O wartości rzeczy decyduje ich niezbędność oraz dostępność. W czasach, kiedy krótkie przerwy w graniu spędzałem w szkole.... ee..znaczy odwrotnie - kiedy każdą przerwę w nauce spędzałem w salonach gier (na tzw. "fliperach") taką właśnie superwartością był czas spędzony z grą.
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 odcinek 6
5. Wesołe jest życie staruszka, czyli druga młodość Commuszka.
- Gra wstępna czyli Matka gier.
Pradawne komputery nie miały szerokiego grona użytkowników z powodu wielkich gabarytów i jeszcze większych cen. Nowe komputery mają z kolei miliony użytkowników, ale posiadają tyle duszy co kasa fiskalna. To właśnie komputery z naszej, retrotetryków młodości, były i są otoczone kultem, uwielbieniem, miłością i nadal są rozpieszczane nowym sofcikiem (a cio dzisiaj mój Komusiek chciałby do RAmiku dośtać? Na cio ma MOSIEK dziś ochotę? Demcio Siamara ci świeziutką giercunię?).
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 odcinek 5
4. Z giwerą przez bursztynowy świerzop.
- Strzelanie czy kwiatków podlewanie?
Oddawanie strzału to nie to samo co spryskiwanie wodą paprotki. Naprawdę nie ma konieczności, aby kierunek oddawania strzału był zgodny z kierunkiem w którym zwrócona jest konewka. Najgorszą cechą strzelanki, która już niejeden dobry program zrujnowała, to sprzęgnięcie kierunku strzelania z kierunkiem poruszania się. Czasem to działa ("Commando", "Mercs"), ale z reguły, ostrzeliwanie kogoś przez wpadanie na niego to idiotyczny pomysł. Dlatego pozytywnym szokiem dla mnie były takie gry jak "Gryzor" i inne, na które się później natknąłem, mające mechanikę kierunku naparzania niezależnego od kierunku ruchu ("Robotron", "TankIII". "Draco". "SideArms" itp).
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 odcinek 4
3. PIN PONG - jeden do zera dla Kodera.
- Siekierą, motyką upraszczanie - zrób na Komcia wersję panie...
Nie jestem zwolennikiem cynicznej metody stosowanej przez producentów gier i polityków polegającej na "wsłuchaniu się w głos ludu, obiecaniu im wszystkiego co chcą, a później wygaszaniu ich oczekiwań". Przykładów na takie makiawelliczne podejście jest jak ziaren ryżu w misce nędzarza. Ileż to razy wielu z nas wystąpiło w roli owcy i padło ofiarą krętacza, który w swoim business planie założył, że "ludzie są tak głupi, że to kupią" i niestety się nie mylił? Dlatego podkreślam, że prezentowane tu materiały pochodzą z PREPRODUKCJI i są wynikiem pracy koncepcyjnej. Siłą rzeczy wiele elementów będzie inaczej wyglądać w prototypie i w finalnej grze.
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 odcinek 3
2. Kapitan Loss - stawka większa niż RAM.
- Trudna sztuka rezygnacji - kwarantanna miast wakacji.
Jak wiadomo, każdy pomysł w procesie realizacji ulega stopniowemu "obcienkowaniu". Pół biedy jak skończy się na obrzezaniu, projekt obrzezany, choć skrzywdzony, to dalej jest płodny. Najgorzej gdy radosne odchudzanie wizji kończy się na obcięciu projektowi jaj - wtedy mamy produkt jak postać polityka - dobrze wygląda na screenie ale jak odpalisz to oczom nie wierzysz, że taki szlam ktoś wypuścił między ludzi. Zatem przystępując do pracy do kon(nowej)wersji "Gryzora", trzeba mieć świadomość, że "Komciu" może tyle, ile Golara i Mojzesh są w stanie z niego wykrzesać.

- Wyżej RAMu nie podskoczysz.
Tak jak w przypadku prawa - jego duch oraz litera nie zawsze idą w parze - tak samo udana konwersja to niekoniecznie ta do której udało się na siłę wepchnąć wszystkie elementy arkadowego oryginału. Jest mnóstwo przykładów takich katastrof, z czego jednymi z jaskrawszych są obrzydliwy "Golden Axe" i "Karnov" na C64 - oba programy dobrze wyglądają ale są niegrywalne.
Przygotowując "Coman Castaway", staram się zrozumieć za co gracze "Gryzora" kochają, a cechy te właściwie zinterpretować i zmodyfikowane wykorzystać w uboższym środowisku słabszej maszyny.

Oto finalna koncepcja tego fragmentu poziomu...
- Doczekałeś się bracie salonu na chacie.
Czasem trzeba coś poświęcić - jak powiedział biskup święcąc swoją nową willę. Jest jednak wiele pozytywnych przykładów konwersji gier na gorszy sprzęt, gdy taka wersja nie tylko się wspaniale obroniła, ale wręcz stała się nową jakością, a nierzadko zapewniała lepszą rozrywkę od oryginału! Weźmy kilka przykładów: "Defender2" na NESa. Dzięki tej wspaniałej konwersji po raz pierwszy w życiu autentycznie cieszyłem się ciupiąc w ten program dla cyborgów. Podobnie "Popeye" - choć wersja arkadowa może dramatycznie trudna nie jest, ale dobrze zbalansowaną rozgrywkę przygotowali dopiero w wersji NESowej. Przykłady można mnożyć... "Ikari Warriors" i "Flying Shark" na Spectrum - cudo, "Rastan" na SegaMasterSystem - wreszcie zabawa zamiast frustracji, "Smash TV" na C64 - ta wersja z arkadowego bandyty wytrząsającego z ciebie monety awansowała do przyjemnego, zrównoważonego partnera do zabawy. Tak więc aby "Coman Castaway" nie był gumową lalą tylko kochanką z krwi i kości - testowaniu i balansowaniu gry oraz słuchaniu uważnie głosów krytycznych osób, które będą grały na becie należy poświęcić dużo czasu. Ale tak, abym się oczywiście zmieścił przed moim deadlinem, który nastąpi jak będę dead.

Preprodukcja pierwszego poziomu gry. Zastanawiam się nad dobraniem projektu statku wbitego w skalne zbocze, w oryginalnym projekcie jest inna konstrukcja - ale wersji mam sporo. Co wybrać?
- Kto ty jesteś? Gryzor mały, w Komodorka wejdę cały!
W 1988 roku "Gryzor" (i społeczność wdzięcznych graczy) zaznał szczęścia znalezienia się w zręcznych dłoniach Stephena Wahida - grafika mającego dobrą ręke do arkadowych konwersji, oraz do dobrych muzyków i koderów. Arkadówka ta zmieściła się prawie cała w pamięci C64 - to właściwie znak firmowy tego zespołu: doskonałe konwersje gier z salonów bez dogrywania leveli. Mimo ewidentnych dróg na skróty jakimi poszli tutaj twórcy - "Gryzor" na C64 wspaniale oddaje ducha oryginału.
Znam tylko jeszcze jedną konwersję, która wyszła z tego zadania obronną ręką i to nawet jeszcze lepiej od Komcia - wersja na NESa. Pan Wahid jest odpowiedzialny za takie gry jak: "Green Beret", genialny "Slap Fight", "Terra Cresta", "Revenge Of DOH". "Mikie", "Yie Ar KungFu", "Renegade", "Newzealand Story", "Rambo: First Blood Part II" czy "Dragon Ninja", że wymienię moje ulubione tytuły.
Widząc ten produkt nabieram otuchy, że i mój "Gryzor" pewnego dnia zaśpiewa i wykrzesze iskry obcasami. Nie spodziewam się jednak kumulacji leveli w jednym wczytaniu.

Mapa do "Gryzora" na Commodore64 narysowana przeze mnie na potrzeby mego serca i opolskiej giełdy komputerowej.
- Szanujmy wspomnienia, bo warto coś mieć - gdyż pasja sprzed lat to nie śmieć.
W czasach, gdy Commodore 64 był w cenie nerki a Polska była pod rosyjską okupacją (oł słit ejtis!), maszynka ta była osią wokół której kręciło się moje życie. Radośnie łączyłem swoją miłość do gier komputerowych z twórczością artystyczną. Gdybym był wyjcem z Sopotu to bym wył, gdybym był MiłymCjantem to bym miłościwie pałował, ale spełniając się w swej pasji jako grafik i komiksiarz - szkicowałem komiksy na motywach moich ulubionych programów. Rysowałem mapy i instrukcje do nich, sprzedawałem je potem na opolskiej giełdzie komputerowej. To było wszystko bardzo czasochłonne i absorbujące. Ale podchodziłem do tych spraw bardzo poważnie i odpowiedzialnie. Nigdy nie pozwalałem, aby zajęcia w szkole wygrały z sesją na fliperach lub skończeniem strony komiksu. Fi(r)st things first - jak mawiają weseli panowie obwożący po całej planecie demokrację.
GED

Strona z komiksu "Gryzor" jaki rysowałem w tamtym pięknym "ostrza wieku" (edge age)...
1. Wstęp
Ale oso chozi?
Drodzy Czytelnicy, przedstawiam Wam dziś pierwszy materiał z cyklu, który na gorąco będzie dokumentował proces pracy koncepcyjnej nad grą "Coman Castaway" będącej fanowską i nieoficjalną kontynuacją wspaniałej arkadówki "Gryzor", z przeznaczeniem na Commodore 64. Kto nie kojarzy tej nazwy - temu przypominam, że jest to strzelanina platformowa z widokiem z boku, wypuszczona przez firmę Konami w 1987 roku. Być może też znacie ją pod inną nazwą: "Contra".
Czytaj więcej: Dziennik produkcji gry "Coman Castaway" na C64 odcinek 1
- Szczegóły
- By Yugorin Rotaru
- Kategoria: C64
- Odsłon: 5804
Kochani! Nie tylko z kronikarskiego obowiązku. Robię to z absolutną radością i gratulacjami dla Carriona.
Więcej artykułów…
- Drugi świąteczny LIVE z demosceną grupy BOOM! 26.12.2021 godzina 20:00
- Moonshine Dragons demoparty #2 (2022)
- Nowy numer K&A już jest!!!
- Nowa zbiórka, tym razem C64 pixel po pixelu :)
- Bagman Comes Back!
- Znalezisko na miarę epoki :)
- Idzie nowe, komodorowe :)
- DRUGI ŚWIĄTECZNY LIVE ZE SCENĄ zaprasza grupa BOOM!
- Zanim HiT zastąpi prawdziwą historię....
- Steffan meeting #1 (pre Teddy Beer party)
- 1
- 2
Strona 1 z 2
RetroPortal to magazyn Stowarzyszenia Miłośników Oldschoolowych Komputerów SMOK i grupy Samar Productions. Robimy pokazy, wystawy i wynajmujemy sprzęt retro - możesz nas też wesprzeć.